sprawa apelacyjns
Prawo

Sprawa apelacyjna o likwidację wiaty wybudowanej w granicy działki.

Sprawa apelacyjna, którą opiszę obnaża sąsiedzkie stosunki. Posiadanie sąsiadów ma wiele zalet. Mają oko na Twój dom, kiedy jesteś na wakacjach. Nakarmią kota. Odbiorą paczkę od kuriera, gdy akurat dzisiaj musiałeś zostać dłużej w pracy. Poczęstują kawą i ciastem podczas opowiadania, co ciekawego wydarzyło się u sąsiadki spod dwójki. Ale nie zawsze jest jak w bajce. Szczególnie wtedy, gdy wystawiają nieprzyjemnie pachnące śmieci w granicę działek. Lub wypompowują szambo nocą na drogę. Albo gdy budują w granicy wielką wiatę. I nie interesują ich przykre konsekwencje wobec sąsiadów. Czasem jedyną pomocą jest sprawa w sądzie.

Postawili wiatę w granicy działki.

Źródłem tej historii jest wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie (sygnatura akt II Ca 545/16). Wyrok zapadł na skutek apelacji od wyroku sądu rejonowego, którą wnieśli powodowie Mira i Miłosz. Dla potrzeb streszczenia przyjęłam oczywiście (nie)przypadkowe imiona.

Janina i Jan w 2014 roku wybudowali wiatę. Wiata została postawiona w granicy działki i była dobudowana do nieruchomości (która również stała w granicy). W październiku 2014 roku sąsiedzi Mira i Miłosz zawiadomili Państwową Straż Pożarną o magazynowaniu dużej ilości drewna, co zagrażało bezpieczeństwu pożarowemu. Komenda Miejska dokonała kontroli i stwierdzono, że naruszono przepisy przeciwpożarowe. Na skutek kontroli wszczęto postępowanie administracyjne i następnie wydano decyzję z nakazem usunięcia drewna.

Mira i Miłosz również w październiku 2014 roku złożyli skargę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Dotyczyła wybudowania drewnianej wiaty z naruszeniem prawa budowlanego i przepisów przeciwpożarowych. W niedługim czasie otrzymali odpowiedź, iż budowa tej wiaty była zgłaszana przez Janinę i Jana w lipcu 2014 roku i nikt nie wniósł sprzeciwu. Procedura zgłoszenia nie wymaga informowania sąsiadów. Inspektor nie stwierdził żadnych naruszeń prawa budowlanego, gdyż odnosi się ono wyłącznie do budynków. Wiata nie jest budynkiem w rozumieniu prawa budowlanego. Mira i Miłosz odwołali się od tej decyzji, lecz stanowisko Inspektora pozostało niezmienione.

Następnym krokiem Miry i Miłosza było wniesienie do sądu powództwa o ochronę własności. Na podstawie art. 222 § 2 Kodeksu Cywilnego żądali, aby wiata była rozebrana. Według powodów za każdym razem, gdy bardzo intensywnie padał deszcz, z rynien wiaty przelewała się woda na ich teren. Woda powodowała zniszczenia wśród roślin, które rosły przy ogrodzeniu. Również uciążliwy był śnieg, który osuwał się z dachu na posesje powodów. Powodzi podali również inne argumenty, które ich zdaniem powinny przekonać sąd do nakazu rozbiórki wiaty. Między innymi sąsiedzi ustawiali pod wiatą kosze na śmieci, które szczególnie w upalne dni „częstowały” nieprzyjemnym zapachem. A przed budową wiaty Janina i Jan obcięli gałęzie krzewom rosnącym przy ogrodzeniu, co było przyczyną ich uszkodzenia. Straty osiągnęły nieco powyżej 200 złotych.

Wykładnia sądu okręgowego przepisów o ochronie własności

Kluczowymi przepisami w tej sprawie są art. 222 § 2 i art. 144 Kodeksu Cywilnego.

Art. 222. § 2. Przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez
pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje
właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie
naruszeń.

Art. 144. Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego
prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie
z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-
-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Na ich podstawie sąd II instancji uznał, iż sprawa apelacyjna jest bezzasadna. Dlaczego? Sąd ustalił kilka niezbędnych faktów.

Uszkodzenie krzewów nie podlega rozpatrywaniu pod kątem ochrony własności, lecz powinna być dowodzona w postępowaniu o odszkodowanie. Sąd zauważył, iż przycinka była jednorazowa. Gdyby był to trwały proceder, wówczas można by dochodzić ochrony z art. 222 § 2.

Sąsiedzi ustawiali kosze na odpady pod wiatą i przenosili je tylko na czas kontroli. Sąd nie widział jednak adekwatnego związku pomiędzy rozbiórką wiaty, a przechowywaniem śmieci w granicy działek. Sąd nakreślił, że powodzi powinni złożyć żądanie o nieprzechowywanie śmieci w tym miejscu lub o zaprzestanie w przyszłości składowania ich pod wiatą. Pozwani jednak domagali się jedynie rozbiórki wiaty.

Sprawa apelacyjna – ostateczne rozwiązanie..

I najistotniejsza kwestia. Powodzi nie wykazali w jaki sposób dochodzi do zakłóceń korzystania z własnej nieruchomości. Przelewanie się wody z rynien oraz osuwanie śniegu z dachu wiaty nie wykraczają ponad przeciętną miarę działań, które wynikaj ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości. Śnieg jest zjawiskiem sezonowym, a pozwani starają się go systematycznie odgarniać na swój teren. Przelewanie się wody z rynien podczas ulewy nie mogło powodować podtopień sąsiadów, ponieważ ich dom znajduje się prawie metr wyżej od działki pozwanych. A przede wszystkim jest to zjawisko, które może wystąpić na każdym budynku, niezależnie w jaki sposób jest orynnowany. Nie jest to korzystanie z nieruchomości w sposób uciążliwy dla sąsiadów. Argumenty podane przez sąd rejonowy i podtrzymane przez sąd okręgowy przemawiały za tym, by wiata nie została rozebrana. Sprawa apelacyjna została przegrana przez powodów.

Przeczytaj również artykuł o tym, czym jest zdolność do czynności prawnych i poznaj historię człowieka, który wydał prawie 400.000 złotych na nieruchomość, a sąd zwrócił ją rodzinie sprzedającego, który zmarł rok po podpisaniu umowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *