marka ekologiczna
Biznes

Marka ekologiczna

Marka ekologiczna to pomysł, który kilka lat chodzi po mojej głowie. Dzisiaj zebrałam odwagę i wiarę w to, że niszowy biznes również może odnieść sukces. W kolekcji ubrań, która na dzień dzisiejszy jest jeszcze w powijakach, chcę stosować wyłącznie takie materiały, które zostały produkowany w sposób ekologiczny oraz surowce, z których są wykonywane były również uprawiane eko. Głęboko wierzę w to, że w biznesie liczy się nie tylko ekonomia, ale również ekologiczność i etyczność traktowania drugiego człowieka. Marka ekologiczna to wielka odpowiedzialność i ciężka praca. Ale kto jak nie przedsiębiorca może przekonać do tej wartości konsumentów?

Marka ekologiczna – moja droga

Wszystko zaczęło się od dziecięcych ubranek, takich dla noworodków. W 2015 roku przed narodzinami mojej córki miałam już kompletną wyprawkę. Zapewne jak każda mama kompletowałam ją pełna pytań i wątpliwości. Zarazem znajdywałam zaskakujące dla mnie informacje i odpowiedzi, m.in. dotyczące ubranek dziecięcych uszytych z naturalnych materiałów (w większości z bawełny) oraz produkowanych z bio bawełny (bawełny organicznej). Nigdy wcześniej mnie to nie zastanawiało. Kupowałam dla siebie bluzkę, bo ładnie wyglądała, a nie ze względu na skład jej materiału. I to był mój błąd.

Zaczęłam kupować dla siebie rzeczy, które skrzętnie sprawdzałam pod kątem włókien naturalnych, ewentualnie włókien chemicznych z naturalnych surowców. Zaczęłam rozumieć, dlaczego tak źle się czułam po 8 – 10 h pracy, ubrana w całości w poliamid, czy inny współczesny materiał. Przez wiele godzin moja skóra najzwyczajniej nie mogła oddychać. Mimo, iż pomieszczenie było klimatyzowane, a ja pracowałam za biurkiem, pociłam się, jeśli nie użyłam rano antyperspirantu. To było okropne, gdy w trakcie dojazdu do pracy ścigała mnie myśl „halo, a o pachach nie zapomniałaś?”.

Ekologiczne szycie

Kolejnym krokiem było kupowanie naturalnych materiałów, gdy chciałam coś uszyć w domu sama. Choć i tu czasem zdarzało mi się, że kupiłam jakiś materiał z włókien chemicznych, tylko dlatego, że cieszył oko wzorem lub kolorem. No cóż, umiem się do tego przyznać. Nie jestem idealna i nie chcę być. Po każdym takim zakupie żałowałam, gdy nosiłam to kilka razy. Ale gdy był to strój na jeden wieczór, na przykład ślub przyjaciółki, to liczył się tylko aspekt wizualny.

Szycie szło mi bardzo dobrze, dlatego wraz z mężem zaczęliśmy sprzedawać akcesoria ślubne, które szyłam. Głównie wyjątkowe podwiązki ślubne. Zamówień było tak dużo, że nie wyrabiałam się z terminami, dlatego podnieśliśmy ceny kilka razy. Choć to też nie odstraszało klientek. I wcale im się nie dziwię, bo sama chciałam, żeby wszystko, co mnie otaczało w dniu ślubu było wyjątkowe, łącznie z podwiązką. Wtedy zobaczyłam jak wiele zależy od przedsiębiorcy. Zrezygnowaliśmy z koronek w stu procentach z włókien chemicznych. Krój i wygląd podwiązki nie zmienił się, ale zaczęliśmy stosować koronki mieszane, z domieszką wiskozy oraz w całości bawełniane i jedwabne, z ekologicznych upraw. Podwiązki jedwabne zostały „zaatakowane” i sprzedały się przed sezonem ślubnym. Pozostałe nie straciły na zainteresowaniu, wręcz przeciwnie. To było fantastyczne doświadczenie. Uwierzyłam, że klientkom również zależy na tym, by otaczać się nie tylko tym, co piękne. Ale również tym, co przyjazne dla naszej skóry i środowiska.

Marka ekologiczna przez duże E

Wciąż rozwijałam mój talent do szycia, uczyłam się konstruowania odzieży i wciąż tylko marzyłam o własnej marce. Chciałam szyć dla kobiet ubrania na każdy dzień. Chciałam cieszyć oko tym, że klientki są ubrane w to, co wymyśli moja głowa. Bardzo długo brakowało mi odwagi i wiary, w to, że może się udać sprzedać choć jedną rzecz. Nie wiem jak to się stało, że zaczęłam iść w tą branżę. Prawniczka z wykształcenia, doświadczona zawodowo w bankowości i pasjonatka szycia w branży modowej? To wydawało mi się nierealne, niemożliwe, sprzeczne.

Kilka pytań do siebie

Poszłam po rozum do głowy. Zadałam sobie pytania, które pchnęły mnie do podjęcia śmiałej decyzji. Jakie zagrożenia płyną z tego, że spróbujesz? No, żadne. Świat się zawali, jeśli się nie uda w tym biznesie? No, nie. Znajdę inną pracę. Czy za 10 lat będę żałować, jeśli nie spróbuje? Zdecydowanie tak. Nie zniosłabym myśli, że mogło się udać i wystarczyło spróbować. Co mam do stracenia? Nic, najwyżej w niesprzedane ubrania ubiorę całą rodzinę. To bardzo fajne ćwiczenie. Podpatrzyłam je od Oli Budzyńskiej. Z czasem wydaje mi się to takie proste. Czemu wcześniej siebie o to nie zapytałam.

Strach będzie z nami zawsze. Ale z każdym naszym krokiem w działaniu będzie słabnąć. Aż w końcu zniknie.

Małe kroki w stronę eko

Ekologia nie jest nudna. Chociaż chyba przez większość mojego życia tak myślałam. Wystarczy wiedzieć, jak Twoja decyzja, Twój zakup wpłynie na otaczający Cię świat. Wystarczy wiedzieć jakie działania należy podjąć, aby zrobić coś dobrego dla świata. Przykład? Proszę bardzo. Zbieranie plastikowych nakrętek od butelek. Albo chociaż odkręcenie butelki i zgniecenie jej przed wrzuceniem do kosza. Nie marnowanie wody na podlewanie trawnika przed domem. Wybranie roweru zamiast samochodu. Małe decyzje, ale w skali globalnej niezwykle istotne.

Gdy robisz każdy mały krok w stronę ekologii to chcesz coraz więcej. Stąd decyzja, że moja kolekcja ubrań będzie eko. Rezygnuję z włókien chemicznych. Mimo iż ta decyzja nie jest opłacalna z punktu ekonomii biznesu. Taniej wyprodukować odzież z poliestru, niż wełny. Ale moje produkty nie mają być najtańsze. Mają być wysokiej jakości. Mają być dobre dla Twojej skóry. Wiesz, że przez skórę wchłaniasz chemię, która tworzy sztuczne ubranie? Włókno chemiczne w kontakcie ze skórą przekazuje do twojego krwiobiegu mikrocząsteczki, które później są transportowane do narządów w Twoim ciele. Nietrudno się domyśleć, że może powodować to choroby. Przerażona? Mam inną wiadomość. Pranie na to nie pomoże. Wręcz przeciwnie. Podczas prania część mikrocząsteczek wędruje wraz z wodą dalej, w świat. I nawet po kilkunastu praniach skóra będzie pochłaniać mikrocząsteczki z włókien chemicznych twojego ubrania.

Marka ekologiczna – moje wartości

W moim biznesie skupiam się przede wszystkim na tym, aby materiały, z których szyję były w większości z naturalnych włókien. Ale to nie wszystko. Ich proces produkcji musi być ekologiczny. Proces uprawy surowca również musi być eko. Wszystko co jest możliwe do dostanie z polskiej produkcji pochodzi właśnie z Polski. Na przykład dzianina wełniana, gumy dziane, czy nici. Kocham Polskę i z żalem patrzę na kolejne polskie przedsiębiorstwa produkcyjne, które są w stanie upadłości lub likwidacji. Może tego nie wiesz, ale Polska była największym producentem pięknych naturalnych koronek w europie, jak nie na świecie. Dzisiaj jest ich coraz mniej. Zjada nas tandetny rynek wschodni. Mam ogromną nadzieję, że gdy się już zachłyśniemy chłamem ze wschodu zaczniemy wracać do korzeni i polskiej jakości.

Materiały w większości sprowadzam z Włoch i Hiszpanii. Trzymam się tego, co europejskie, bo my europejczycy robimy świetną robotę. W Polsce współpracuje z producentem dzianin bawełnianych, bo są najlepsi. Sprawdzam posiadane certyfikaty, na przykład dotyczące badań z kontaktem ze skórą, czy poszanowania praw człowieka do pracy w godnych warunkach i za godne wynagrodzenie. To niby tak niewiele, a jednak wciąż sprzedajemy ubrania z włókien chemicznych. Właśnie od nas przedsiębiorców zależy to, czy klient następnym razem sprawdzi metkę w sieciówce, czy kupi bez namysłu.

Jakość na pierwszym miejscu

Ja już wiem, że…

Nie chcę tego co jest najtańsze. Chcę dostać to, co najlepsze.

Ostro bym się wkurzyła, gdybym od razu miała świadomość, że za moje pieniądze dostaje sweterek z chemicznej substancji, z której również robi się reklamówki w Biedronce. Nie mam nic do Biedronki, jest okej. Ale za moją kasę dostaję sweterek z folii? I to jeszcze mnie nie grzeje zimą. Wręcz przeciwnie, powoduje pocenie się i w najgorszym przypadku wyziębienie.

marka eko

Serio kupiłam kiedyś taki piękny, kremowy, gruby sweter, który na pierwszy rzut oka imitował bezbłędnie wełnę. Za jedne z pierwszych pieniędzy z dorywczej pracy, jeszcze za czasów liceum. Na drugi rzut oka, tym razem na metkę, okazało się, że to wstrętny, sztuczny akryl. Akurat suszyłam go na płasko, na lewej stronie. Po mozolnym praniu ręcznie i specjalnie kupionym na tą okazję detergentem do wełny. Byłam przekonana, że to najprawdziwsza wełna. Było mi tak smutno. Czułam się bardzo oszukana. Nie spodziewałam się takiego ciosu w brzuch, ze strony znanych marek.

Czasy się zmieniły. My kliencie mamy dostęp do wiedzy w prawie każdym zakątku świata i na wyciągnięcie smartfona. Coraz większe grono klientów docenia to, co w darze daje nam natura. Taka wełna na przykład. W zimę grzeje, nawet w ostry mróz jest Ci ciepło. A latem przyjemnie chłodzi. To jest cud natury. Właśnie takie cuda chce się nosić każdego dnia.

Moja jakość – moja marka ekologiczna

Marka ekologiczna to wysoka jakość pod każdym względem. W mojej firmie za słowem jakość stoi bardzo wiele wartości. Po pierwsze wysoka jakość materiałów. Ekologiczne materiały z ekologicznych upraw surowców. Oznacza to, że są one bezpieczne dla naszej skóry. Ale również nie szkodzą środowisku. Kupuję je w Polsce lub krajach europejskich, gównie we Włoszech i Hiszpanii. Po drugie wysoka jakość wykonania. To nie jest masowa produkcja ubrań ze wschodu. Za każdym projektem stoi człowiek, który wkłada czas i serce w to, co robi. Dbam o każdy detal, by wykonanie było estetyczne i by moje ubrania zostały przy Tobie na wiele lat. Szyję w Polsce, w legalnie działającej firmie. Po trzecie nie pakuję moich produktów w folie, ale w biodegradowalne kartonowe opakowania, które chronią Twój zakup. Metki, czyli wszywki ubraniowe z instrukcją prania i składem są bawełniane, choć rozważam zakup wszywek z recyklingu. Z uwagi na to, iż nigdzie nie uzyskałam potwierdzenia, że bawełna na wszywki jest organiczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *